Kilka lat temu w określonych kręgach przyjęła się ciekawie brzmiąca fraza "wojna walutowa". Zapewne miało to wiele wspólnego z książką Rickards'a, która w sposób fachowy i klarowny zobrazowała głupotę i błędy polityki mającej na celu obniżenie wartości waluty narodowej.
Potyczki walutowe nie są jednak jedynymi obecnymi na froncie ekonomicznym. Szczypta wnikliwości pozwala bowiem dostrzec kolejną płaszczyznę, na której dochodzi do walk. Polegają one na tym, że część państw akumuluje metale szlachetne, a część deprecjonuje.
źródło: link




